29 kwietnia 2013

10.


Rozdział wyszedł jak wyszedł, dedykuję go wam wszystkim, a szczególnie Adzie -dwa dni, a z mojej twarzy nie schodzi uśmiech, dziękuję! xxx  i Marti - za to małe popędzanie xxx :)  
Mam nadzieje że nie zawiodę ;))




-I po co ja tu jestem?-zapytałam Em.
-Jak to po co, cieszysz się że wrócili.-odparł i popatrzyła na mnie.
-Nie lubię takich miejsc, wole ciszę i spokój.-powiedziałam.
-Oj Thea, jesteś młoda powinnaś się bawić, a nie zachowywać jak jakaś staruszka.-mówiąc to delikatnie mnie szturchnęła.
-Czyli co Twoim zdaniem powinnam robić?-zapytałam i popatrzyłam na nią pytająco.
-Nie wiem, możesz się czegoś napić...
-Mam sok.-pokazałam w jej stronę szklankę.
-Czegoś procentowego.
-Nie lubię.-odparłam.
-A próbowałaś?-zapytał.
-No nie.-mówiąc to popatrzyłam w stronę baru.
-To najwyższy czas!-krzyknęła i pociągnęła mnie w stronę Harrego.
Stanęła przed nim i zaczęła się do niego słodko uśmiechać.
-Czego chcesz Em?-zapytał przyglądając się jej uważnie.
-Czy ja muszę od razu coś od Ciebie chcieć?-zapytał trzepocząc rzęsami.
-Jak masz taką minę to tak.-odparł.
-Dobra rozgryzłeś mnie.-powiedziała i stanęła obok niego już w normalnej pozycji.-Więc Harry mam dla ciebie propozycję.-dodała.
-Mów dalej.
-To tak Ty załatwisz nam po drinku, a ja coś dla Ciebie zrobię.-powiedziała i posłała mu szeroki uśmiech.
-Ona nie ma lat!-krzyknął i pokazała w moją stronę.-Z resztą Ty też nie.
- Ale pomyśl jaka czekałaby na Ciebie nagroda, jakbyś to zrobił.-mówiła do jego ucha.Jego powieki przymknęły się.
-Nie mogę.-powiedział bardzo cicho.
-Szlag!-powiedziała pod nosem Emma.-Przecież to tylko dwa miesiące.
-Chcesz żeby Niall mnie zabił?-zapytał.
-Mógłbyś się poświęcić.-odparła.
-Jesteś okropna.
-Ty bardziej!-krzyknęła i złapała mnie za rękę.-Idziemy do kogoś innego.
-Czekajcie!
-Wypchaj się Harry.- powiedział nawet na niego nie patrząc.


*

Niall

-Co chciałyście zrobić?-zapytałem stając przed nimi, byłem zły nie ukrywam tego.
-Hej kochanie!-krzyknęła Thea i podeszła do mnie.
-Piłyście?-zapytałem.
-Nieeee.-powiedziała kręcąc głowa.
-Przecież czuję!-krzyknąłem.
-Nie krzycz.-powiedziała cicho .-Ale widzisz teraz jestem otwarta!-dodała trochę głośniej.
-Właśnie widzę.-odparłem.-Wracamy do domu.
-Ja nigdzie nie idę.-powiedziała zakładając ręce na piersi.
-Thea piłaś pierwszy raz, ledwo co trzymasz się na nogach. Wracamy.-powiedziałem.
-Jak chcesz to wracaj, ja się stąd nie ruszam.-pokazałam na podłogę.-Albo jednak się ruszę.-dodała.
-Dzięki Bogu.-szepnąłem.
-Idę na parkiet!-krzyknęła i pobiegła w stronę tańczących ludzi.
Pokręciłem głowa.
-Zadowolona?-zapytałam i popatrzyłem w stronę blondynki.
-Przesadzasz, jest prawie dorosła może robić to co chce.-odparła.
-Właśnie prawie dorosła!-krzyknąłem, Em wstała z kanapy i stanęła blisko mnie.
-Wiesz jakbyście byli razem to mógłbyś jej pilnować, ale przykro mi kochany zawaliłeś.-wyszeptał do mojego ucha.
-Nie musisz mi tego wypominać.-odparłem.
-Muszę, bo nie walczysz.-powiedziała.
-Ona mnie nie chce.-mówiąc to popatrzyłem w stronę dziewczyny, tańczyła z jakimś chłopakiem.
Zabolało.
To on trzymał ją w swoich ramionach.
Nie ja.
-Wisz że istnieje takie słowo jak "odbijany"?- usłyszałem obok siebie, no tak Em.
-Nie mogę.-odparłem.
-Właśnie że możesz i doskonale o tym wiesz, ale po prostu się boisz.-zapowiedziała.
-Masz racje boję się.-przyznałem się.-Boję się odrzucenia z jej strony.-dodałem.
-Powiem Ci tak.-zaczęła.-Pamiętaj że ona już raz wyznała Ci to co czuję.-poklepała mnie po ramieniu i odeszła w stronę baru.
Zostawiła mnie samego.
Z wieloma myślami na sekundę.
Po co to zrobiła?


*


Stałem obok Em która piła kolejnego drinka, nie miałem już do niej siły. 
Mówiłem jej żeby przestała, a ta i tak robiła swoje.
Popatrzyłem w stronę parkietu na którym Thea wiła się jak wąż.
-Z kim ona tańczy?-zapytałem na głos, kiedy zobaczyłem obok niej chłopaka ubranego całego na czarno.
-Nie poznajesz swojego przyjaciela?-zapytała Em, a ja popatrzyłem w jej stronę z podniesioną brwią do góry.-To Harry.-dodała i zwróciła się do barmana.-Jeszcze raz to samo.
-Nie, idziemy tańczyć.-powiedziałem szybko i chwyciłem dziewczynę za rękę.
-Co Ty robisz?-zapytała idąc za mną, popatrzyłem na nią przez ramię, miała bardzo dziwną minę.
-Idziemy tańczyć.-odparłem.
-Robisz to specjalnie?-zapytał, a ja pokręciłem tylko głową.- Przecież wiem że tak jest.-powiedziała.
-Proszę pomóż mi.-powiedziałem i stanąłem z nią twarzą w twarz.
-Niall...
-Proszę.-patrzyłem na nią proszącym wzrokiem, przybliżyłem się do niej.-Czuję że Ty też chcesz wzbudzić w kimś zazdrość.-szepnąłem do jej ucha i zerknąłem na tamtą dwójkę.
-Nie prawda!-podniosła głos.
-Em możesz udawać, ale ja i tak wiem swoje.-odparłem i położyłem dłonie na jej biodrach.
Dziewczyna popatrzyła na mnie ze złością w oczach, ale założyła ręce na moją szyję.
-Nienawidzę Cię Horan.-syknęła.
-Też Cię kocham Em, jesteś dla mnie jak młodsza siostra.-powiedziałem.
-I tak Cię nie lubię.-odparła i wystawiła w moją stronę język.
-Przecież oboje o tym wiemy że tak nie jest.-zaśmiałem się, a ona za raz za mną.
Ukradkiem popatrzyłem w stronę Harrego i Thei.
Dziewczyna w tym samym momencie popatrzył na mnie. W jej oczach widać było smutek, smutek jaki widziałem te dwa lata temu.
Szepnęła coś w stronę loczka i zeszła z parkietu kierują się w stronę baru.
Popatrzyłem na Em, ta tylko uśmiechnęła się i puściła mnie.
-Idź, ale tym razem nie spieprz tego tak jak kiedyś.- szepnęła i poklepała mnie po ramieniu, skierowała się w stronę Harrego, ale minęła go z miną jakby była na niego obrażona.
Popatrzyłem na niego, a on tylko machną ręką i poszedł w drugą stronę.
Oj z nimi będzie ciężko i to bardzo.
Szybko odwróciłem się w stronę gdzie nie dawno szła Thea.
Stał przy barze i odbierał drinka od barmana.
-Jej już wystarczy.-powiedziałem i wyciągnąłem go z jej rąk oddają z powrotem chłopakowi.
-Co Ty robisz?-zapytał.
-To co muszę.-odparłem i wziąłem ją za rękę.
-Niall!-krzyknęła i stanęła, popatrzyłem na nią.-Nie jestem dzieckiem!-dodała.
-Nie chce żeby stała Ci się krzywda.-powiedziałem.
-Co?-zapytał.
-Nie pozwolę żebyś robiła głupoty.
-Wiem co robię.-odparł.
-Nie wiesz, muszę Cię pilnować.-powiedziałem.
-Jestem brawie dorosła.
-Właśnie prawie, podkreśl to prawie!-krzyknąłem.
-Nie rozumiem Cię.-szepnęła, w jej oczach widać było strach.
-Bo ja Cię kocham Thea, chciałem wtedy Ci to powiedzieć.-powiedziałem szybko.-Kocham Cię i nie chce żeby coś Ci się stało, czy to źle?-zapytałem, a ona stała jak słup soli, tylko czasami mrugnęła.-Powiesz coś?-zapytałem.
-Dlaczego mi to robisz?-zapytał.
-O co Ci chodzi?
-Dlaczego mówisz mi taką rzecz po dwóch latach? Dlaczego nie trzymałeś tego w sobie tak jak ja? Dlaczego Niall?-pytał i patrzyła w moje oczy.
-Thea...
-Przepraszam Niall.-szepnęła i odwróciła się.
-Czyli Ty nic do mnie nie czujesz?-zapytałem, a ona przystanęła i odwróciła się znów w moja stronę.Po jej policzkach spływały łzy.
-Kochałam, kocham i zawsze będę to robić, ale nie wiem czy przetrwamy.-wyszeptał.
Szybko do niej podszedłem i wpiłem się w jej usta, a ona oddała pocałunek.
-Przetrwamy, zawsze i wszędzie.-szepnąłem do jej ucha, po chwili przytuliłem ją do siebie i pocałowałem w głowę.-Możemy iść do domu?-zapytałem, a ona tylko pokiwała głową.
Złapałem jej dłoń, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
Wiele razy to robiliśmy, ale dziś trzymałem ją jako moją i tylko moją.
Na zawsze.


***


Przepraszam za wszystkie błędy.


Oj oj oj! 
I co teraz? :P

Dziękuję za wszystkie komentarze ;***
Kocham Was ;**

20 kwietnia 2013

9.



29 czerwiec 2012


Nasz dzień spędzony bez niego.
Obiecane.
Nie zrobione.
Nie mam żalu, trasa.
Rozumiem, ale żeby chociaż zadzwonił.
A tu nic.
Cisza.
Rozumiem, brak czasu, stres przed występem.
Powiedźmy że rozumiem.


*


-Przyleć do Londynu.-usłyszałam głos Em po odebraniu telefonu.
-Że co?-zapytałam.
-Przyleć do Londynu.-powtórzyła.
-Nie mam teraz kasy na bilet.-odparłam trochę zmieszana.
No tak ja wychowywana przez samą mamę, nie mogę powiedzieć że ledwo wiązałyśmy
koniec z końcem, bo to byłoby kłamstwo, ale nie mogłam pozwolić sobie na latanie tam i z powrotem.
-Już zabukowałam Ci bilet, wszystko jest zapłacone, musisz przylecieć.-powiedziała. No tak rodzice prawnicy, Em nie mogła narzekać, miała kasy jak lodu. Nie żebym jej tego zazdrościła. Broń Boże.
-Nie mogę.-odparłam.
-Możesz i bez gadania, lot jest o 19.30.-powiedziała.-Będę czekać na Ciebie na lotnisku.
-Nie wiem co na to mama.-próbował znaleźć jakieś wyjście.
-O to nie musisz się martwić, już z nią rozmawiała zawiezie Ci na lotnisko.-odparła i zaśmiała się.
-Jesteś nie możliwa.-powiedziałam.
-Po prostu stęskniłam się za Tobą, to źle?-zapytał, a w jej głosie słychać było udawany smutek.
-Nie próbuj mnie przekonać swoją grą aktorską bo to i tak Ci się nie uda.-powiedziałam.
-Dobrze, ale powiedź że przyjedziesz.-poprosiła.
-Przyjadę.-powiedziałam, a po drugiej stronie usłyszałam krzyk blondynki.
-Tak, cudownie!-krzyczała.-Zabierz ze sobą trochę rzeczy, zostajesz u mnie na dwa tygodnie!-dodała.
-Że co?-zapytałam.
-No to do zobaczenia!-powiedziała szybko i rozłączyła się.
Popatrzyłam na telefon i pokręciłam głową.
Będę komuś siedzieć na głowie dwa tygodnie.
Co ja robię?


*

Wysiadłam z samolotu, skierowałam się do terminalu.
Rozglądałam się za niską blondynką, ale dookoła był tylko pełno osób z kartkami w rękach, na których były napisane imiona i nazwiska osób na które czekały.
Po chwili zauważyłam między nimi dziewczynę w czarnym kapeluszu, swoich chudych rękach trzymała kartę z napisem " Moja Kochana Thea Queen". Wybuchłam głośnym śmiechem i dosłownie rzuciłam się w ramiona Em.
-Tęskniłam.-powiedziałam i dałam jej buziaka w policzek.
-Ja też.-odparła i złapała mnie za rękę żebym nie zgubiła się w tłumie ludzi.-Chodźmy po Twoją walizkę.-mówiąc to pociągnęła mnie w tamtą stronę.
-Opowiadaj co się u Ciebie dzieje.-zachęciłam ją.
-No to tak: dalej jestem z Peterem, układa nam się w miarę dobrze, ale mogłoby być lepiej.-tutaj na jej twarzy pojawił się grymas.
-O co chodzi tym razem?-zapytałam, z tego co już mi mówił jest on zazdrosny o wszystko.
-Że zbyt często rozmawiam z chłopakami.-odparła.
-A kiedy z nimi rozmawiałaś ostatnio?-zapytałam znów.
-Dziś rano, Niall dzwonił a do rozmowy włączyli się też pozostali.-odparła, a mnie to zabolało.
-Aha.-tylko tyle wydobyło się z mojego gardła.
-Thea co jest?-zapytał Em i patrzyła na mnie.
-Nic takiego.-odparłam i chwyciłam za moją walizkę.-Chodźmy już.-dodałam i ruszyłam przed siebie.


*


-Thea co się dzieje?-zapytała blondynka kiedy weszłyśmy do jej domu.
Przestałam udawać, po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. Dziewczyna od razu przytuliła mnie do siebie.
-Bo to nasz dzień, a on dzwoni do Ciebie nie do mnie.-szlochałam.-Nie że nie powinien tego robić, tylko to trochę boli Em, co ja mówię to boli jak cholera.-powiedziałam.
-Nie płacz tylko chodź.-złapała mnie za rękę i ciągnęła w stronę salonu.
-Nie chce się widać z Twoimi rodzicami w takim stanie, mogę iść na górę i zostać tam przez całe te dwa tygodnie?-zapytałam, a ona wybuchła śmiechem.
-Moich rodziców nie ma, wyjechali w jakieś ważnej sprawie służbowej na całe dwa tygodnie.-odparł.
-Czyli jesteśmy same?-zapytała.
-Nie licząc Libi to tak.-mówiąc to puściła do mnie oczko.-Ty wybierz jakiś film, a ja skoczę po popcorn i lody.-w szybkim tempie wybiegła z pomieszczenia, a ja stanęłam przed półką z filmami. Miałam ochotę na jakiś dramat. Chciałam jak najbardziej popłakać.
-Jestem!-powiedziała wesoło Em, popatrzyłam w jej stronę. W prawej ręce miała wielką miskę prażonej kukurydzy, a w drugiej dwulitrowe pudełko z lodami czekoladowymi.
-I my to wszystko zjemy?-zapytałam.
-Oczywiście że tak, nie znasz do końca moich możliwości.-odparła i usiadła na kanapie.-Wybrałaś coś?-zapytała.
-Tak.-powiedziałam i pokazałam jej opakowanie filmu.-One day.
-To ja historia Twoja i Nialla.-podsumowała.
-No tak, ale mam nadzieje że nasza się tak nie skończy.-odparłam i wsadziłam płytę do odtwarzacza.


*


Po mojej twarzy zaczęły spływać łzy.
Choć oglądałam ten film tyle razy, zawsze na nim płaczę.
-Thea nie płacz.-powiedziała do mnie Em.
-Chyba za szybko się wzrusza.-odparłam.
-To znaczy że masz dobre serce, to nie jest nic złego.-mówiąc to przytuliła mnie do siebie.-Idziemy spać?-zapytał, ja tyko pokiwałam głową.
Skierowałyśmy się na górę. Każda weszła do swojego pokoju, poszłam od razu do łazienki, odświeżyłam się i przebrała w prowizoryczne piżamy. 
Wróciłam do pokoju, położyłam się do łóżka ale nie mogłam zasnąć. Szybko z niego wstałam i lekko nacisnęłam klamkę. 
Lekko zapukałam do drzwi pokoju Em.
-Proszę.-usłyszałam jej słodki głos.
-Mogę z Tobą spać?-zapytałam na wejściu, ona tylko zaśmiała się i podniosła tylko kołdrę do góry.
Szybko podbiegłam do jej łóżka i już po chwili obie leżałyśmy patrząc się tempo w sufit.
-Będzie dobrze Thea, w końcu będziecie razem.-powiedziała naglę blondynka.
-Nie wydaje mi się.-odparłam i popatrzyłam na nią.
-Thea...
-Nie zaczynajmy po raz setny tego samego tematu proszę.-przerwałam jej.-Idźmy już spać.-dodałam i odwróciłam się do niej plecami.
-Dobranoc Em.-powiedziałam jeszcze.
-Dobranoc Thea.-odparła mi, a ja pogrążyłam się w myślach po tytułem: "Co by było gdyby?".


*


*2 lipiec*


-Co dziś robimy?-zapytała mnie Em.
-Nie ma pojęcia, możemy nawet zostać w domu.-odparłam.
-O nie! Są wakacje nie będziemy siedzieć w domu jak jakieś staruszki!-krzyknęła.-Idziemy na miasto i kropka.
-Jak chcesz.-zaśmiałam się.
-I to mi się podoba! Ubierajmy się.-powiedziała i pobiegła na górę.
-A ile mam na to czasu?-zapytałam idąc powoli za nią.
-Nie wiem jakieś 10 minut.-krzyknęła ze swojego pokoju.
-Co?!
-Nie gadaj tylko ubieraj się!-krzyknęła.
Jak burza wpadłam i od razu otwarłam szafę, nie wiedziałam co mam na siebie założyć.
-Cholera.-powiedziałam pod nosem i wzięła pierwszą lepszą sukienkę.


*


 -Dlaczego ciągniesz mnie w stronę lotniska?-zapytałam ledwo co nadążałam nad nią.
-Nie marudź tylko chodź.-odparła.
-Em powiedz mi!-krzyknęłam.
-Nie mogę.-powiedziała i weszłyśmy do budynku.
-Co tu tyle piszczących fanek?-zapytałam.-Em, oni dziś przylatują?-zapytałam.
Ona tylko na mnie popatrzyła.
-Znowu dzwonił do Ciebie, a nie do mnie?-zapytałam ponownie.
-Chciał zrobić Ci niespodziankę.-powiedział.
-Tak na pewno.-odparłam i pokręciłam głową.
W oddali zobaczyłam El, Dan i Perrie.
Czekały na swoich chłopaków. Lekko pomachałyśmy do nich, a one zrobiły to samo.
-Thea jak ja Cię dawno nie widziałam!-krzyknęła Eleanor i przytuliłam mnie do siebie.
-Nie powiem trochę czasu minęło.-powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
-Dobrze Cię widzieć!-mówiąc to Perrie przyciągnęła mnie do siebie.
-Ciebie również!-oparłam i złożyłam na jej policzku delikatnego buziaka.
-No to teraz czas na mnie!-powiedziała wesoło Dan i wyciągnęła w moją stronę swoje ramiona, szybko wtuliłam się w nią.-Cieszę się że tu jesteś!-dodała.
-Ja też.-powiedziałam tak aby nikt nie usłyszał tych słów.
Po mnie do każdej z dziewczyn przytuliła się Em.
Wiem że to nie Liam i Dan, ale to zdjęcie pasowało ;)
-Są!-krzyknęła El i pobiegła w stronę Lou.
Patrzyłam na nich jak się do siebie tulą i była szczęśliwa że są tak ze sobą zżyci.
Po chwili mój wzrok skierował się na Perrie i Zayna. Blondynka dawała właśnie całusa w policzek ciemnowłosemu chłopakowi. Mój uśmiech na twarzy powiększył się. I popatrzyłam na Dan i Liama.
Byli tak cudownie że nie mogła oderwać od nich oczu.
-A mnie ktoś przytuli?-usłyszałam głos Nialla.
-Na pewno nie ja.-odparłam.
-Thea co jest?-zapytał.
-Nie przytulę Cię bo do mnie nie dzwoniłeś.-powiedziałam i założyłam ręce na klatce piersiowej.
-To sam Cię przytulę.-mówiąc to przyciągnął mnie do siebie, nie mogłam wytrzymać i objęłam go swoimi rękami.
-Tęskniłem.-powiedział do mojego ucha.
-To trzeba było dzwonić!-odparłam, a on zaśmiał się.
-Kocham Cię za to Thea.-mówiąc to pocałował mnie w czoło.
-Chodźcie idziemy uczcić nasz powrót!-krzyknął Lou, a my tylko się zaśmialiśmy.


***


Przepraszam za wszystkie błędy.


Przepraszam że musieliście tyle czekać na ten rozdział.
Chciałam żeby był idealny, ale chyba mi nie wyszło.

Wczoraj przeczytałam że jedna osoba myślała że zakończyłam tego bloga, ale to nie jest prawda.
Mam teraz za dużo na głowie, wiecie koniec szkoły już prawie nastał, niby oceny mam wystawione, ale teraz muszę się uczyć bo nie czuję się na siłach żeby przystąpić do matury tak jak stoję, muszę się uczyć i to dużo!

Mam nadzieje że nie zawiodłam, a jak tak to przepraszam ;**

Kocham Was! ;***
Do następnego ;))


Zapraszam na:

Stay out from me

&

Four Other Worlds

2 kwietnia 2013

Notka.




Hej ;***
Możecie powiedzieć że padłam na głowę :P i na pewno tak powiecie :D
Założyłam kolejnego bloga :D



Zapraszam!!! ;***



Plus:

Teraz smutniejsza wiadomość, nie mam pojęcia co mogę napisać dalej na tym blogu ;(
W głowie jakiś pomysł jest, ale nie mogę tego skleić w jedną sensowną całość, przykro mi z tego powodu i to strasznie ;(
Dałam ciała, na całej linii...
Przepraszam ...

26 marca 2013

Post tak na chwilę ;)




Hej ;***
Chciałabym tylko przekazać wam że nastały drobne zmiany, chwila wolnego czasu i maja nuda sprawiły że postanowiłam zmienić trochę wygląd :P
Nie jest on jakoś bardzo powalający ale to nic ;)
I ta druga sprawa zmiana adresu bloga: one-day-with-them.blogspot.com :)
To chyba tyle ode mnie :D
Nie wiem czy dodam coś przed świętami, więc:

Życzę wam wesołych świąt, smacznego jajka, pogoda chyba się nie poprawi, więc lejka w śniegu :P
Żebyście spędzili je w rodzinnej atmosferze ;))


Najnowszy rozdział niżej ;))

Kocham Was,
M.

23 marca 2013

8.



  "Zastanawiam się nad tym wszystkim i jak zwykle wraca do mnie wspomnienie wspólnie spędzonego czasu. Cofam się pamięcią do chwili, kiedy się to zaczęło,
 ponieważ wspomnienia to jedyne, co mi pozostało."


Życie bez niej? 
Nie jest życiem.
Kiedy odeszła, z nią odeszła część mnie.
Ta lepsza część.


 „Kiedy odchodzi ktoś, kogo pragniesz, usiłujesz go powstrzymać, wyciągasz do niego ręce, masz tym samym nadzieję, że uda ci się zatrzymać jego serce. Ale nic z tego. Serce ma niewidzialne nogi.”


*


 29 czerwiec 2011


Jestem w Mullingar. Szczerze? Nie mam pojęcia co tu robię.
Może obiecałam sobie że nie ma dla niego miejsca w moim sercu.
Ale...
Oczywiście jak zawsze pojawia się jakieś "ale". 
Był ze mną przez prawie 9 lat.
Najlepszy przyjaciel w którym musiałam zakochać się. Jakby nie mogło paść na Nicka, Maxa albo Seana.
Nie bo ja zawsze muszę wybierać te niewłaściwe osoby.
Nie widziałam go pół roku.
Pół roku czułam się jakby ktoś odebrał mi powietrze. I dalej się tak czuję.
Choć mówiłam że już nigdy nie będzie powodem moich łez, to nie była prawda.
Każdego wieczoru wtulam się w pluszaka od niego i płaczę. 
Płaczę bo tylko to mi pozostało.
Nie ma już nas jako przyjaciół.
Nie ma nas i już nigdy nie będzie.


*


-W końcu jesteś!-krzyknęła Holly i wtuliła się w mnie.
-Jestem.-odparłam z uśmiechem.-Straszne korki.-dodałam.
-Wchodź, wszyscy już czekają.-powiedziała, a ja ruszyłam w stronę salonu. Kiedy przekroczyłam próg stanęłam jak wryta. 
On tu był.
Siedział.
Przyjechał.
-Thea jak dobrze Cię widzieć.-powiedział Sean, a On od razu odwrócił się w moja stronę.
Był zdziwiony, tak jak i ja.
Czyli nie wiedział że tu będę, tak jak i ja nie wiedziałam o jego obecności.
-Thea może się przywitasz?-zapytał Nick.
-No tak.-otrząsnęłam się i zwróciłam swój wzrok na przyjaciela.
Podeszłam do każdego z osobna, przytuliłam i pocałowałam w policzek.
Został on.
-Na mnie już czas.-powiedziałam i wyminęłam blondyna.
-Ale Thea, dopiero przyszłaś.-powiedziała Katy.
-Ale muszę już iść, pa.-odparłam i skierowałam się do wyjścia.
Szłam bardzo szybko, chciałam być jak najdalej od niego.
Nie chciałam aby moje emocje ukazały się w jego obecności.
Nie chciałam znów cierpieć.
-Jakie znów Thea?-zapytałam siebie na głos.-Cierpisz cały czas.-dodałam. 
-Thea!-usłyszałam głos Nialla.
Odwróciłam się, biegł w moją stronę. 
Przystaną i patrzył w moje oczy.
-Co się z nami stało?-zapytał.
-Dobrze wiesz co się stało.-odparłam i usiadłam na ławce obok.
-Wybaczysz mi?-zapytał.
-Niby co mam Ci wybaczyć?-zapytałam.
-Dobrze wiesz co.-odparł.-Thea ja Cię...
-Nie mów tego jeśli tego nie czujesz, nie chce żebyś rzucał słowa na wiatr, to nie o to w tym chodzi.-przerwałam mu.
-Ale Thea...
-Nie Niall.-przerwałam mu znowu.
-Możemy być znowu przyjaciółmi?-zapytał.
-Nie wiem, ale wiem że już nie będzie jak kiedyś.-powiedziałam.
-Zrobię wszystko co tylko chcesz, tylko powiedz że mogę na ciebie liczyć.-odpowiedział.
-Zawsze możesz na mnie liczyć.-powiedziałam.
-Ale co mam zrobić żebyś mi wybaczyła?-zapytał.
-Kolorowe naleśniki.-odparłam.
-Że co?-zapytał z dziwną miną.
-Kolorowe naleśniki.-powtórzyłam.
Widać że intensywnie myśli, zawsze kiedy to robił wyglądał tak komicznie.
-Widzisz nie dasz rady tego zrobić.-powiedziałam.-Ale pamiętaj zawsze jestem z Tobą i numer nadal mam ten sam.-dodałam i wstałam z ławki.
-Thea zaczekaj!-krzyknął, znów popatrzyłam w jego stronę.-Zrobię to.-powiedział.
-Ale co?-zapytałam.
-Kolorowe naleśniki.-odparł.
-Niall dobrze wiesz że czegoś takiego nie ma.
-Może nie ma, ale ja to zrobię.-powiedział i złapał mnie za rękę.
Ciągnął mnie za sobą do domu jego rodziny.
Nie mówił nic.
Ja też nie.
Ale w środku cieszyłam się jak dziecko, bo znowu mogłam chociaż liczyć na jego przyjaźń.


*


 -Jestem!-krzyknął blondyn, a w korytarzu naglę pojawił się jego mama.
-O Thea!-podniosła lekko głos, po chwili była już obok mnie i przytulała mnie do siebie.
-Dzień dobry.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-Jak ja dawno Cię nie widziałam, co się z Tobą działo?-zapytał, a ja popatrzyłam na Nialla. Najwidoczniej nic nikomu nie powiedział, w sumie to dobrze.
-Wie pani, nauka.-odparłam.
-Oj coś mi się nie wydaje, promieniejesz czyżbyś miała chłopaka?-zapytała, Niall  na te słowa popatrzył na mnie i czekała na moją odpowiedź.
-Nie-powiedziałam szybko.-Tak chyba działa na mnie to miasto.-dodałam.
-Mamo wystarczy już , mam coś do zrobienia dla Thea użyczysz mi swojej kuchni?-zapytał blondyn.
-Oczywiście kochanie.-odpowiedziała i znów poszła do salonu.
-No to co zaczynamy?-to pytanie skierował w moją stronę, ja tylko lekko pokiwałam głową.-No to chodźmy!
Ponownie złapał moją rękę i pociągnął w stronę kuchni.
Nic się tutaj nie zmieniło odkąd byłam tu ostaniom razem.
Niall usadowił mnie na jednym z krzeseł i zaczął wyciągnąć produkty do robienia naleśników.
-Może Ci pomogę?-zapytałam.
-Nie trzeba.-odparł.-Wiesz przypomina mi to coś.-dodał po chwili zerkając na mnie.
-Mi też, pierwsze nasze spotkania, 29 czerwiec 2009 rok, wtedy też robiłeś mi naleśniki.-powiedziałam.
-Tak i nie zdążyłem ich zrobić do końca.-zaśmiał się, a ja za raz po nim.
-Opowiedz mi co tam się dzieje w wielkim świecie.-poprosiłam.
-Nic takiego.-odparł.
-Jak to nic takiego?-zapytałam- A trasa z X-factorem, cała sława.No mów!-zachęciłam go.
-To jest cudowne, spełniam marzenia i to dzięki Tobie.-powiedział i popatrzył na mnie.
-Oj tam, jakbyś nie chciał to byś nie poszedł.-odparłam.
-Przecież chciałem zrezygnować, ale Ty mi na to nie pozwoliłaś, więc to wszystko co teraz mam to Twoja zasługa.-powiedział.
-Oj tam.-mówiąc to spuściłam głowę w dół.
Zapadała niezręczna cisza.
-A Ty nie chcesz nic wiedzieć co u mnie?-zapytałam.
-Wszystko wiem.-powiedział bez żadnych problemów.
-Jak to?-zapytał zdziwiona.
-Miałaś kontakt z Em i resztą, a ja za każdym razem kiedy z nimi rozmawiałem męczyłem ich żeby mówili mi co u Ciebie.-odpowiedział.
-Aha.-tylko tyle udało mi się z siebie wydobyć.
Naglę blondyn postawił przede mną pełen talerz naleśników.
Były malutkie ale naleśniki i w dodatku kolorowe.
-Jak to zrobiłeś?-zapytałam patrząc na talerz z otwarta buzią.
-Nowe znajomości czasami się do czegoś przydają.-odparł.
-Który z chłopaków je robi?-zapytałam ze śmiechem.
-Harry.-odpowiedziała.
-Wiedziałam!-krzyknęłam.
-Jedź.-powiedział i podał mi widelec.
-Czegoś mi tu brakuje.-powiedziałam z uśmiechem.
-A no tak.-mówiąc to walnął się otwartą dłonią w czoło, co wywołało u mnie śmiech.
Po chwili po na naleśnikach spływał syrop klonowy.
-I teraz jest idealnie!-powiedziałam uradowana i zaczęłam jeść.
Niall usiadł na przeciwko mnie i zaczął przyglądać mi się.
-A Ty?-zapytałam z pełna buzią.
-Ja wolę popatrzeć.-odparł i uśmiechnął się jak zawsze.
-O nie, tak nie będzie.-powiedziałam i wyciągnęłam w jego stronę widelec z kawałkiem naleśników.
On tylko pokręcił głową , ale wziął kęs do ust.
-O to mi się podoba.-powiedziałam i znowu zjadałam kawałek.
-Thea?-zapytał blondyn.
-Hm?-zamruczałam.
-Wszystko jest jak dawniej?-zapytał, popatrzyłam na niego.
-Tak.-odparłam.-Przyjaciele?-zapytałam i wyciągnęłam mały palec w jego stronę.
-Przyjaciele.-powtórzył ale z niezbyt dużym entuzjazmem.





***


Przepraszam za wszystkie błędy.

I za długość też ;**

Pewnie jesteście zawiedzeni, szczerze?
Ja też.
Nie jestem przekonana co do tego rozdziału, no ale...
Chyba  się wypalam...
Jedyny plus?
Thea i Niall pogodzili się ;))

Do następnego ;**
Kocham Was ;))

 Przepraszam jeśli nie komentowałam waszych blogów, postaram się to zrobić to dziś lub jutro jak trochę ogarnę dom na święta ;))

1 marca 2013

7.


13 listopad 2010

Tydzień szósty.
Dziś piosenki Eltona Johna.
Chłopcy maja zaśpiewać "Something About the Way You Look Tonight". 
Siedzę jak na szpilkach, ale to normalne już jestem do tego przyzwyczajona. 
Czekałam, czekałam i czekałam.
I nareszcie oni.
Patrzyłam w telewizor jak w obrazek.
Byli genialni. 
-Thea zaczynam się o Ciebie martwić.-powiedziała mama. Oderwałam na chwile wzrok od ekranu.
-Dlaczego?-zapytałam.
-Musisz zacząć gdzieś wychodzić.-odpowiedziała.
-Ale przecież wychodzę.-odparłam.
-Co masz na myśli szkołę?-zapytała i roześmiała się.-Thea chodzi mi że ze znajomymi po szkole, w weekendy.
-W weekendy jest X-factor.-podniosłam głos.
-Właśnie o to mi chodzi.-powiedziała, patrzyłam na nią z niedowierzaniem. Pokręciłam tylko głową i wróciłam do oglądania, chłopaki już skończyli teraz oceny.
-Przez Ciebie nie widziałam całego występu.-powiedziałam patrząc na mamę.
-I tak będziesz go oglądać przez cały tydzień z jakieś trzydzieści razy, jak każdego tygodnia.-odparła.
-I to Ci tak przeszkadza?-zapytałam.
-Nie Thea, przeszkadza mi to że siedzisz i czekasz tylko na znak ok Niall, nie tak powinno wyglądać Twoje życie.-powiedziała.
-Wiem, ale inaczej nie umiem.-odparłam i ze łzami w oczach wybiegłam ze salonu.
Wpadłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. 
Naglę zaczął dzwonić telefon, nie chciałam żeby słyszał że płaczę. 
Po prostu nie.

*

14 listopada 2010 

Otwarłam opuchnięte oczy.
Popatrzyłam na zegarek. Dwunasta.
-No to pięknie Thea sobie pospałaś.- powiedziałam na głos.
-Nie powiem że nie.-usłyszałam głos Niall.
Potrząsłem głową.
-Jesteś walnięta Thea, słyszysz już jego głos.-powiedziałam nie podnosząc się.-Mama ma racje.-dodałam i zaśmiałam się.
-A wy czym ma racje?-znów ten głos Niall. 
Szybko podniosłam się do góry, siedział na fotelu w rogu pokoju.
-Czy ja śnie?-zapytałam.
I ten jego cudowny śmiech.
-Nie Thea jestem tu.-powiedział podchodząc do mojego łóżka.-Czekam już tu chyba z dwie godzinny, aż się obudzisz.-dodał. 
Dalej nie wierząc dotknęłam go.
-O Boże to Ty!-krzyknęłam.
-Tak ja.-odparł.
-Ale co tu robisz?-zapytałam.
-Nie odbierałaś wczoraj, myślałem że coś Ci się stało.-powiedział patrząc prosto w moje oczy.-Bałem się o Ciebie.-dodał szeptem.
-Kocham Cię.-powiedziałam i wtuliłam się w niego.
-Ja Ciebie też.-powiedział i odwzajemnił uścisk.
-Ale Ty nie powinieneś tu być!-krzyknęłam po chwili.
-Tak wiem.-odparł.
-Wyjazd na lotnisko i mam Cie widzieć wieczorem w tv.-powiedziałam.
-Już mnie tu nie chcesz?-zapytała ze smutna miną.
-Uwierz jakbym mogła nie wypościłabym Cie z domu, ale nie mogę.-powiedziałam.
-W taki razie do zobaczenia Queen.-mówiąc to przytulił mnie do siebie znowu.
-Do zobaczenia Horan.-odparłam i wyszłam spod kołdry, żeby go odprowadzić.
Kiedy staliśmy przy drzwiach, blondyn odwrócił się w moja stronę i powiedział:
-Rozmawiałem z Twoją mamą i myślę tak samo jak ona, korzystaj z życia Thea puki jesteś młoda.- kończąc wyszedł i nawet nie dał mi dojść do słowa.
-A co jeśli moje życie jest bardzo daleko ode mnie.-zadałam sobie sama pytanie.
-On nie jest daleko od Ciebie.-usłyszałam za sobą głos mamy.-On jest przy Tobie, może nie fizycznie ale psychicznie.
-Dziękuję mamo.-mówiąc to przytuliłam ją do siebie.-I przepraszam.-dodałam.
-Ja też Cię przepraszam-powiedziała.-To co dziś robisz?-zapytał.
-Wychodzę z Tiną na zakupy.-powiedziałam, a mama zrobiła duże oczy.-No co?Planowałyśmy to już w środę.-dodałam, a ona wybuchła śmiechem.

*

Czas na ogłoszenie wyników.
Jak co tydzień siedzę na kanapie z zamkniętymi oczami.
Przejdą, ich występ był idealny. 
Przejdą.
I tak!!!
Zostali wyczytani jako czwarci.
-To teraz mogę już iść spać.-powiedziałam wesoło do mamy.
-Mogłabyś przynajmniej udawać że interesują Ci też inni uczestnicy.-zaśmiała się.
-A po co.-odpowiedziałam i ruszyłam do swojego pokoju.

*

20 Listopad 2010

Znowu jestem w Londynie.
Tydzień siódmy.
Dziś uczestnicy śpiewają piosenki The Beatles.
Wszystko właśnie się zaczyna siedzę jak na szpilkach,. ale to norma.
-Którzy występują?-zapytała mnie ściszonym głosem Em.
-Czwarci.-odparłam i posłałam jej uśmiech.
Jak zawsze czekałam tylko na nich.
I są!
Najpierw materiał.
Cieszyli się z meczu Anglii na którym byli.
No tak chłopcy!-pomyślałam lekko zaśmiałam się.
Em patrzyła na mnie badawczo, ale chyba domyśliła się z czego śmieję się.
I również zaśmiała się.
Dobra powaga, bo występ.
Zaczęli śpiewać, na dziś wybrali  "All You Need Is Love".
Wszystkiego czego potrzebujesz jest miłość?
Czy to prawda?
Czy tylko tego potrzebujemy?
Nie.
Potrzebujemy zrozumienia, czułości, tego żeby to osoba była przy nas.
Patrzyłam wprost na niego.
Miał swoją partię.
Po moich policzkach popłynęły łzy.
On dalej szukał tej jedynej, nie zwracała na mnie uwagi.
A ten pocałunek w wesołym miasteczku?
To chyba najlepsze a zarazem najboleśniejsze wspomnienia z nim związane.
Skończyli, a ja nie wytrzymałam i wtuliłam się w Em.
-Chcesz wyjść?-zapytała, a ja tylko pokiwałam głową.
Nie patrząc w stronę sceny wstałam i tak po prostu wyszłam obejmowana przez blondynkę ramieniem.
Naglę na swoim ramieniu poczułam czyjąś dłoń.
Odwróciłyśmy się obie, naprzeciwko nas stało On.
-Thea wszystko w porządku?-zapytał.
-Powinieneś być tam.-pokazałam na scenę.
-Nie, powinienem być przy mojej...-zawahał się na chwilę.-Przyjaciółce.-po mojej twarzy zaczęło spływać  coraz więcej łez, on momentalnie przytulił mnie.
-Kocham Cię, tak cholernie Cię kocham.-wyszeptał.
Kochał, ale jak siostrę.
Tylko jak siostrę.
-Możemy wracać?-zapytał obejmując moją twarz rękoma, pokiwałam tylko głową, a on delikatnie pocałował mnie w czoło.-To chodźmy.-powiedział i wyciągnął w moją stronę dłoń, mocno ją chwyciłam, a drugą rękę złączyłam z Emmą.

*

21 Listopad 2010

Dzień wyników.
Dziś wszyscy razem zaśpiewali Piosenkę Davida Bowie " Heroes". 
Znów na mojej twarzy pojawiły się mokre ślady.
Gwiazdą wieczoru był Olly Murs.
Swoją drogą uwielbiałam tego gościa, był cudowny.
Ale mniejsza o to czas na wyniki.
Jak zawsze zamknęłam oczy i po omacku poszukałam dłoni Em.
Ścisnęłyśmy się nawzajem i czekałyśmy.
Katy. Przeszła jako pierwsza, na moje twarzy pojawił się uśmiech chyba pierwszy raz od dłuższego czasu nie będzie śpiewała po raz drugi. To dobrze, bo miała talent i to wielki.
Głęboki wdech.
-One Direction!-krzyknął prowadzący, a ja podskoczyłam z miejsca.
-Biegniemy.-powiedziałam do Em i już byłyśmy w drodze za kulisy.
Kiedy tylko zobaczyłam blondyna rzuciłam się na niego.
-Wiedziałam!-krzyknęłam, a on tak cudownie zaśmiał się.

*

27 Listopad 2010 

Tydzień osmy.
Dziś śpiewają po dwie piosenki.
Temat Rock.
-I jak myślisz że dadzą radę?-zapytała Ivi. 
Tak znowu były u mnie, ale tylko dziewczyny. Do tego przyjechała jeszcze Em.
Taki babski weekend.
-Przejdą wierzę w nich!-powiedziałam wesoło.
-Ten lokaty jest nawet słodki.-powiedziała po chwili Katy, wszystkie popatrzyłyśmy na nią.
-Harry?-zapytałam z wielkim uśmiechem.
-Chyba tak ma na imię.-odparła spuszczając głowę.
-Ona wie już o nim wszystko!-krzyknęła Holly.
-Nie prawda!-krzyknęła czerwona jak burak brunetka poprawiając swoje różowe pasemko.
-Przyznaj się do tego.-powiedziała Em.
-No i co że tak sądzę, jest słodki musicie mi to przezwać.-powiedziała.
A my wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
Em aż zaczęła zachodzić się.
-Czyżby komuś jeszcze podobała się Styles?-zapytał Ivi i popatrzyła znacząco na Em.
-Nie!-krzyknęła.-On nie jest taki fajny jak wam się wydaję.-dodała.
-Tak się tłumacz, ale wiesz co tylko winny się tłumaczy!-powiedziała do niej Katy.
-Dobra koniec bo dziś występują jako drudzy.-powiedziałam kiedy na scenie pojawił się Wagner.
Po tym zapadł cisz, ale jak tylko którejś z nas wzrok skrzyżował się ze wzrokiem Em, naglę cały pokój wypełniał się śmiechem.
-Cisza ich kolej!-znów uspokoiłam przyjaciółki.
-A co dziś śpiewają?-zapytał Holly.
-Pierwsza to 'Summer Of '69".-odpowiedziałam.
-A druga?-dopytywała Ivi.
-Nie mam pojęcia.-odparłam.
-Powiedź że nie chcesz nam powiedzieć, a nie mówisz że nie wiesz.-powiedziała Em.
-Ale ja naprawdę nie wiem.-odparłam.
-Tak tak, już to widzę że Niall Ci nie powiedział.-zakpiła Katy.
-No nie, powiedział że to będzie niespodzianka.-powiedziałam.
-Uuuuu.-wydobyło się z ich gardeł.
-Przestańcie bo zaczynają.
Jak zwykle bawili się jak dzieci, przy czym śpiewali idealnie.
Z tego co zrozumiałyśmy Harry wybrał tą piosenkę.
-No i powiedźcie mi że on nie jest uroczy.-powiedziała Katy kiedy kamera najechała na bruneta.
-Dobrze jest uroczy, skończ już.-odparłam i słuchałam co mówią jurorzy.
-Powiedziałaś że Harry Styles jest uroczy, co się z Tobą dzieje?-zapytała Ivi.
-To już nie mogę powiedzieć że ktoś jest uroczy?-zapytałam.
-Możesz ale tylko na Nialla.-powiedziała ze śmiechem Holly.
-On jest nawet bardziej uroczy niż ten lokaty.-odparłam, a one wybuchły śmiechem.-Dobra koniec! Oglądam.-dodałam i biorąc garść popcornu patrzyłam w telewizor.
-I tak wiem że myślisz o Niallu.-zaśmiała się Em.
-Bo was wyrzucę z mojego domu!-powiedziałam, naglę wszystkie zamilkły.-I to się chwali.
I kolejny występ chłopaków tym razem zaczęli śpiewać  "You Are So Beautiful". 
-Może dlatego nie chciał Ci powiedzieć co to za piosenka, bo właśnie w ten sposób chciał powiedzieć Ci że jesteś piękna?-zapytała szeptem Ivi. 
Pokręciłam przecząco głową.
-Thea ogarnij, on też Cie lubi!-podniosła głos Holly.
-Tak lubi, tylko jak siostrę.-odparłam.
-Jesteś ślepa?-zapytał Katy.
-Najwidoczniej.-odpowiedziałam i wyszłam z salonu, akurat kończyli ale oceny nie usłyszałam. 
Poszłam do mojego pokoju.
Wzięłam nasze wspólne zdjęcie w ręce i patrzyłam na nie.
-Czy to możliwe?-zapytałam na głos.
-Możliwe i to bardzo.-odpowiedziała mi mama która stał w drzwiach.
-Nie wydaje mi się.-powiedziałam.
-Oj kochanie, może oboje dobrze to ukrywacie?-zapytała.
-Nie wiem.-powiedziałam a w tym momencie zadzwonił telefon.
-Gdybyś była tylko jego przyjaciółką nie dzwoniłby do Ciebie tyle razy na dzień.-powiedziała i wyszła z pomieszczenia.
-Tak?-zapytałam odbierając telefon.
-Widziałaś?-zapytał.
-Tak.-odparłam.
-To tyle, kocham Cię.-powiedział i rozłączył się.
-Ja Ciebie też.-odparłam.- I to strasznie.

*
 
28 Listopad 2010

-Dziś poznam Justina!-usłyszałam w słuchawce.
-Tak ciesze się, ale dlaczego budzisz mnie tak wcześnie?-zapytałam ziewając.
-Thea już trzynasta.-powiedział ze śmiechem.
-Co?!
-No tak, dzwoniłem wcześniej ale dziewczyny mówiły że śpisz, więc czekałem, ale się nie doczekałem tego żebyś do mnie oddzwoniła.-pożalił się.
-Przepraszam, ostatnio za dużo śpię.-odparłam.
-Ja bym oddał wszystko żeby spać trochę dłużej.-powiedział.
-Moje biedactwo, już nie długo koniec to się wyśpisz.-odpowiedziałam ze śmiechem.
-Oby ten koniec nie nastał dziś.-powiedział.
-Nie dziś jeszcze nie, dopiero 12 jak już wygracie.-odpowiedziałam.
-Dzięki Thea, muszę kończyć zadzwonię później.-powiedział i rozłączył się.


*

-Dziewczyny szybko, bo nie zdążymy.-popędzałam przyjaciółki w sklepie.
-Poczekaj muszę mieć coś dobrego do przegryzienia, w dodatku występuje Justin muszę się na to przygotować.-powiedziała Holly.
-Jak będziemy dłużej tu siedzieć to go nie zobaczysz, więc się ruszcie!-podniosłam głos i skierowałam się do kasy.
Szybko wyszłyśmy i skierowałyśmy się do mojego domu. Do rozpoczęcia X-factor'a został 10 minut, a do mojego domu sroga zajmował 15 minut. 
-To co biegniemy?-zapytała Em.
-Jasne!-krzyknęłyśmy we cztery.
Biegłyśmy jak głupie, ludzie których miałyśmy śmiali się z nas.
A my same z siebie też.
-To było dobre.-wyspała Ivi.
-A co ty takie zmachane?-zapytała mama wychodząc z kuchni.
-Biegłyśmy.-odpowiedziałyśmy wszystkie w pięć.
-To już na kanapę, bo za chwilę się zaczyna.-odpowiedziała.
-I co ja tak nie ogarnięta dla Justina?-zapytała Holly ze smutną miną.
-Spokojnie i tak  nie będzie Cię widział.-odpowiedziałam ze śmiechem.
-Wypchaj się!-krzyknęła do mnie, ale za chwilę zaśmiała się.
Występy, występy i występy.
W końcu to na co czekałam, wyniki.
Złapałam za ręce Holly i Em.
I czekałam.
Rebecca, przeszła jako pierwsza.
Matt, jako drugi.
Cher, jako trzecia.
Boże niech nie muszą śpiewać dogrywki.
I oni.
-Tak!-krzyknęłyśmy wszystkie razem.
I jak zawsze telefon.
-Dawaj na głośnik.-powiedział Katy.
-Co tak Niall?-zapytałam.
-Oglądałaś?-zapytał.
-Jasne że oglądałyśmy.-odpowiedziała mu Ivi.
-Wszystkie!-krzyknęły razem.
-Miło was znowu słyszeć dziewczyny, ja muszę lecieć bo mamy pogadać z Justinem.-powiedział.
-Weź dla mnie autograf!-krzyknęła Holly.
-Załatwione.-odpowiedział ze śmiechem.-Kocham Was!!!-dodał i rozłączył się.
-No to co do spania?-zapytała mama.
-Tak do spania.-odpowiedziałam, a dziewczyny wybuchły śmiechem.
-I tak wiem że będziecie gadać przez pół nocy.-powiedział i poszła do swojego pokoju.


 *

04 Grudzień 2010

Pół finał, znów jestem w Londynie.
Ale tym razem za całą paczką. Ivi, Katy, Holly, Em, Sean, Nick, Max i ja,.
Jesteśmy tu dla niego.
Jesteśmy tu dla nich.

Nadszedł czas na występ " Only Girl( In the world)", to ich pierwsza piosenka.
Śpiewaliśmy razem z nimi, bawiliśmy się prawie tak jak oni tam na scenie.  
 Mimo że przez cały tydzień nie było z nimi Simona i Zayn miał problemy rodzinne, poradzili sobie znakomicie.
Byłam dumna jak jeszcze nigdy.
To był ich czas i oni to wykorzystują.
 Po występie jak zawsze pobiegłam za kulisy, a cała reszta za mną.
-Niall!-krzyknęłam.
-Wyszło!-krzyknął i podniósł mnie do góry.
-Przecież mówiłam że wyjdzie.-odparłam, a on postawił mnie na ziemi i przytulił mnie do siebie.
-Ty jesteś " Only girl in the world" dla mnie.-szepnął do mojego ucha.
-Chłopaki musicie się przygotować.-powadziła jakaś pani.
-Niall ja...
-No już!-krzyknęła przerywając mi tym. Niall tylko popatrzył w moje oczy i poszedł.
-...kocham Cię.-skończyłam, a po moim policzku słynęła pojedyncza łza.

*

 
Czas na następna piosenkę, tym razem "Chasing Cars".
Wpatrywałam się w niego jak w obrazek.
W uszach cały czas słyszałam jego ostatnie zdanie.
Nie wiedziałam co mam o nim myśleć, dlaczego to powiedział?
Dlaczego robi mi nadzieje?
Dlaczego?
-Thea koniec, chodź idziemy.-powiedziała do mnie Em.
Popatrzyłam na scena, rzeczywiście nie było już tam chłopaków. 
A program właśnie kończył się, ludzie zaczęli wstawać z miejsc.
Potrząsnęłam głową i wstałam, kierując się za moimi przyjaciółmi.
Szłam za nimi ze spuszczoną głową.
-To był świetny występ.-usłyszałam głos Ivi, popatrzyłam w jej stronę przytulała do siebie blondyna.
Niall po kolei przytulał każdego do siebie, ja zostałam na koniec.
-I co myślisz?-zapytał.
-To było cudowne.-powiedziałam i przytuliłam go do siebie.
-Zrobisz coś dla mnie?-zapytał, niepewnie pokiwałam głową.
- " If i lay here, 
 If i just lay here,
Would you lay with me and just forget the world?"
-zanucił kawałek utworu który śpiewali, odsunął się ode mnie i usiadł na ziemi, później położył się.
-Niall...
- "...All that I am
All that I ever was
Is here in your perfect eyes, they're all I can see..."
-zanucił znowu, kiedy śpiewał ta partię do moich oczu napłynęły łzy. 
Nie myśląc co robię położyłam się obok niego. Wtuliłam się w niego, a wszyscy którzy pracują przy tworzeniu tego programu dziwnie na nas patrzyli.
-Bez Ciebie nie ma mnie, pamiętaj o tym Thea.-szepnął do mojego ucha.
-Kocham Cię.-odparłam.
-Ja Ciebie też.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
Przez ten jego ruch rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Nie płacz, bo jeśli Ty płaczesz ja za chwilę zacznę.-podział, co wywołało jeszcze większą falę płaczu. 
Niall podniósł się i przytulił mnie do siebie.
-Najpiękniejsza dziewczyna na świecie nie może płakać, bo co wtedy zrobi jej książę?-zapytał.
-Nie jestem najpiękniejsza i nie mam księcia.-odparłam.
-Jak to nie jesteś? Jesteś, a księciem jestem ja.-powiedział i wybuchł śmiechem.
-Przestań.
-Chodźcie pójdziemy coś zjeść, uczcimy nasz dzisiejszy występ.-powiedział Liam, a my wstaliśmy i przytaknęliśmy u głowami. 
Niall splótł nasze dłonie i ruszył do wyjścia.

*

05 Grudzień 2010 

Czas na wyniki.
Jak przejdą będą w finale.
Trzymałam kciuki chodź jeszcze nie był to ten moment kiedy mają powiedzieć czy przeszli czy może nie.
Na scenie najpierw pojawiła się  Alexandra Burke.
Po niej scen przejęli aktorzy z serialu " Glee" , których tak na marginesie uwielbiałam. 
Na koniec wystąpili The Black Eyed Peas. 
I czas na wyniki.
Jak za każdym razem zamknęłam oczy.
Przejdą.
Zaśmiałam się ze samej siebie, zawsze powtarzam to samo słowo.
-One Direction!-otwarłam usta ze zdziwienia.
-Przeszli?-zapytałam, Em tylko pokiwałam głową.
Szybko wstałam ze swojego miejsca, nawet nie czekałam na resztę. Biegłam jak głupia za kulisy.
Kiedy tylko go zobaczyłam zaczęłam piszczeć jak najgłośniej, on wziął mnie w swoje ramiona i przytulił.
-Jesteście w finale!-krzyknęłam.
-Tak!!!-odkrzaczył i pocałował mnie w czoło.
Znowu.

*

11 Grudzień 2010

Finał!!!
Znów jestem w Londynie.
Siedzę jak na szpilkach i czekam.
Występują jako trzeci. 
Chyba nie wytrzymam.
Najpierw występ całą szesnastką. Zaśpiewali "Flashdance... What a Feeling".
Wyszło genialnie, ale to norma.
Teraz występy finalistów.
Pierwszy Matt.
Druga Rebecca.
I oni. 
Patrzyłam na materiał przed ich występem i już miałam łzy w oczach.
To było niesamowite.
Wszystkie miejscowości w których mieszkali do tej pory.
To było cudowne.
A moje wzruszenie dopełniło wykonanie piosenki "Your song". 
Byli najlepsi.
Skończyli.
Ocena.
Zeszli ze sceny.
Dziś jest inaczej, dziś nie biegnę za kulisy. 
Dziś siedzę do końca na swoim miejscy. 
Nie mogę tam iść, bo jeśli bym poszła nie odstąpiłabym Nialla na krok.
Wiem dziwne, ale tak było.
Teraz Cher. 
I czas na drygą turę.
I znów Matt z Rihanną.
Rebecca z Christiną Aguilerą.
I oni. 
Mieli zaśpiewać z Robbie Williams'em piosenkę "She's the One".
 Tak Louis miał racje, występ z Robbiem był niesamowity.
Nie mogłam uwierzyć że dali radę.
Że doszli tak daleko.
Byłam dumna z mojego kochanego Irlandczyka. 
Skończyli.
Idealnie.
I teraz został tylko Cher.
Występ gwiazd. 
Najpierw Rihanna.
Później Christina Aguilera.
I czas na dzisiejsze wyniki.
Zamknęłam oczy i trzymałam kciuki.
Rebecca przeszła jako pierwsza.
Oddycha Thea.
I oni!!!
Po mojej twarzy zaczęły spływać łzy.
Są w grze dalej.
Walczą o swoje marzenia.

*

12 Grudzień 2010

Drugi i już ostatni odcinek tej serii X-factor'a.
Na początku zaśpiewali z Take That piosenkę "Never Forget". Wykonanie idealne. Nic więcej nie trzeba mówić. 
Przyszła na pojedyncze występy.
Pierwszy Matt.
A teraz kolej na nich.
Zaśpiewali "Torn".
Nie wiem dlaczego ale zaczęłam płakać. 
-Kochanie nie płacz.-powiedziała do mnie mama Nialla.
-Nie mogę, to jest silniejsze ode mnie.-odparłam, a ona mnie przytuliła.
-Oni nie płaczą, my też nie możemy.-szepnęła, a ja tylko pokiwałam głową i wyprostowałam się na moim krzesełku.
Z uwagą słuchałam tego co mówią jurorzy, choć krzyki na sali nie za bardzo mi w tym pomagały. Mieli już dużo fanów, będą wielcy nawet bez wygranej.
Czas na Rebecce, szczerze powiedziawszy nie słuchałam jej występu, w mojej głowie cały czas był Niall.
Również nie słuchałam tego jak "śpiewali" ludzi którzy nie umieli śpiewać. Bo to było straszne.
Nadszedł czas na wyniki.
Matt jest na 100 % w finale.
I teraz : One Direction czy Rebecca? 
-Rebecca!-usłyszałam głos prowadzącego.
Otwarłam oczy, popatrzyłam na twarz Niall. Załamał się, widać było że ledwo co powstrzymuje łzy. I teraz czas na film.
Cała ich historia w nie całych dwóch minutach.
Przesłuchania.
Złączeni ich w jedno.
Każdy wstęp.
Tyle wspomnień.
Zeszli ze sceny. 
W szybkim tempie skierowałam się za kulisy.
Teraz albo nigdy!
Stał oparty o ścianę, twarz miał zakrytą rękoma. Płakał, każdy z nich płakał. 
Zbliżyłam się do niego, lekko dotknęłam jego ramienia. Podniósł głowę do góry. Jego oczy były pełne łez, przytuliłam go do siebie.
-Nie wygraliśmy, nie wygraliśmy, nie wygraliśmy.-powtarzał to w kółko.
-Dla wielu osób wygraliście.-powiedziałam.-Wygraliście przyjaźń, macie siebie, możecie dalej tworzyć zespół, nawet musicie to robić.-dodałam.
-Dziękuję Thea.-odparł.
-Niall muszę Ci coś powiedzieć.-powiedziałam cichym głosem.
-Tak?-zapytał.
-Kocham Cię.-wyszeptałam.-Ale nie jak brat, kocham Cię jak dziewczyna kocha chłopaka, kocham Cię najbardziej  na świecie. Po prostu kocham Cię.-powiedziałam.
Milczał, patrzył w moje oczy i milczał. 
Naglę odwrócił się i odszedł. A moje serce rozpadło się na małe kawałeczki. Po moim policzku spłynęła jedna pojedyncza łza. 
Na ramieniu poczułam czyjąś dłoń.
-Thea.-usłyszałam głos Liam. Pokręciłam tylko głową, otarłam łzę i odwróciłam się do niego.
-Na mnie już czas.-powiedziałam i skierowałam się do wyjścia.
W tym momencie obiecuję sobie że to była ostatnia łza, której powodem był Niall James Horan.
Od tej chwili jego nie ma.
To koniec.

*

 Emma

-Gdzie Thea?-zapytałam chłopaków.
-Wyszła.-odparli smutno.
-Jak to wyszła?
-Powiedziała Niallowi że go kocha i wyszła.-odpowiedzieli.
-Razem z nim?-zapytałam z uśmiechem, no na reszcie.
-Nie.-powiedział Liam.-Niall kiedy usłyszał te słowa tak po prostu odszedł, zostawił ją tu samą, po chwili ona wyszła.-wyjaśnił.
Naglę obok nas pojawił się zdyszany Horan.
-Gdzie Thea?-zapytał z uśmiechem.
-Ty skończony dupku.-wrzasnęłam na niego.-I Ty mówiłeś że ją kochasz, dobrze że jej tego nie zdradziłam, jak mogłeś?-zapytałam.
-Ale gdzie ona jest?-zapytał i za swoich pleców wyciągnął długą czerwoną różę.
-O cholera.-powiedzieli chłopcy.
-Gdzie jest Thea?-powtórzył swoje pytanie blondyn.
-Wyszła.-powiedzieli równo.
-Co?-wykrzyczał i pobiegł w stronę wyjścia, po chwili wrócił.
Usiadł pod ścianą  i zakrył twarz dłońmi.
-Jestem skończonym idiotą, chciałem jej to powiedzieć ale pomyślałem że z kwiatkiem będzie lepiej. -powiedział, do moich oczu napłynęły łzy.-Straciłem ją, straciłem ją na zawsze.-szlochał.
Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.



Narrator

Miłość.
Trzeba o niej mówić, bo jeśli tego nie robimy, tracimy tych na których nam zależy.
Co jeśli dwie osoby kochają się, ale jedna nie wiem o tym co czuję druga.
Wtedy wszystko jest skończone.
A czy to co łączy Thea i Niall skończy się?
Tego dowiecie się wkrótce. 


***

Przepraszam za wszystkie błędy .


I teraz czas na przykre sprawy ...
Na tym rozdziale na tą chwilo kończę moją działalność tutaj...
Wiem teraz pewnie mnie zjedziecie, ale muszę...
Jestem w klasie maturalnej( w tym momencie widzę wasze zdziwienie ;P) i zostało mi tylko nie całe 2 miesiące szkoły, a jeśli chce mieć jako tako dobre oceny na świadectwie muszę wziąć się za nauką, a uwierzcie cholernie mi się nie chce...
Ale spokojnie wrócę tu :P
Może dodam coś raz w miesiącu, może trochę częściej ;)
Ale niby teraz moim priorytetem ma być ukończenie szkoły, zdanie matury i egzaminu zawodowego...
Szczerze czarno to widzę i przeraża mnie to...
Więc mam nadzieje że mnie rozumiecie i będziecie za mnie trzymać kciuki :P 


Czekam na wasze zdanie co teraz będzie z Theą( sama nawet nie wiem jak to się odmienia ale to nic :P) i Niallem ;)
Jak myślicie co się wydarzy? 
Czy Thea tak po prostu zapomni o naszym kochanym Irlandczyku?
Czy Niall da za wygraną?
Czy jednak będą ze sobą?
Czy przyjaciele będą ich wspierać i będą starać się o to żeby spotkali się? 
Zostawiam was na pewno z wieloma pytaniami :D za co przepraszam ;**
I jeśli nie będę komentować waszych blogów to z góry przepraszam, ale na 100 % będę je czytać a jak znajdę chwilę postaram się komentować wszystko ;**

Kocham Was ;***
Do zobaczenia kiedyś tam ;))
Buziaki, 
xxxx.


Ps.
I mam nadzieje że to, że jestem trochę starsza od was nie przestraszy was :P
Bo ja tak naprawdę nie czuję się na tyle lat ile mam i szczerze każdy mi to mówi, no ale cóż chyba po prostu za wcześnie urodziłam się :P


To teraz już chyba wszystko ode mnie ;P
Pa, xxxx

Ps. II
Będę tęsknić :'(

Już teraz naprawdę Paaaaa xxxxxx


Ps. III

Zróbcie coś dla mnie i jeśli przeczytaliście ten rozdział zostawcie po sobie ślad, jeśli zobaczę że jest was dużo to postaram się znaleźć trochę czasu i napisać szybciej 8 :))



Oczywiście zapraszam na:


Love and Pain